Lea, Rachela, Sara, Rebeka, Dalila, Jezebel… imiona tych biblijnych kobiet znamy od dzieciństwa. W swojej niezwykłej książce, uczona Naomi Rosenblatt tchnęła w te postaci nowe życie, opowiadając ich dzieje z najdrobniejszymi szczegółami i śledząc związki pomiędzy nimi. Jej oczami ponownie patrzymy na te kobiety – oraz ich mężczyzn – i zyskujemy dzięki temu nowe
Najlepsze memy i obrazki o grzybiarzach 27.11.2023 Sezon na zbieranie grzybów jeszcze trwa, mimo iż jest już połowa listopada. Dlatego przygotowaliśmy dla Was solidną dawkę śmiechu.
Preview of Spotify. Sign up to get unlimited songs and podcasts with occasional ads. No credit card needed. Sign up free. -:--. -:--. Polskie hity o miłości · Playlist · 75 songs · 62.4K likes.
Cytaty i obrazki o miłości, przyjaźni i życiu. 11,747 likes · 19 talking about this. Na tej stronie zamieszczone są obrazki i przede wszystkim cytaty życiowe. Jeśli sami jakieś macie to wysyłajcie
Pochodzący z Turku muzyk i artysta Matt Ostrowski wydał długo zapowiadany singiel. „U Twych Drzwi” to opowieść od miłości, tęsknocie i oddaleniu. Utwór zapowiada płytę, która ma powstać, gdy tylko świat upora się z epidemią koronawirusa.
Filmowa opowieść o miłości, odwadze, tęsknocie w "Kinie rodzinnym" - opinie czytelników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu: Filmowa opowieść o miłości, odwadze, tęsknocie w "Kinie rodzinnym". Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku "zgłoś".
Memy o tematyce: te mysli, cytat, wspomnienia, cytaty, obrazki, cytaty o miłości, te myśli, miłość, besty, uczucia, memy, rozstanie, aforyzmy, lovsy, mem
0. Pola 22.06.2016 15:25. Czytelniczka. W większości książek pojawia się motyw miłości, ale według mnie te są jedne z najlepszych. ;) Morze spokoju. Hopeless. Przypadki Callie i Kaydena. Obsydian.
Οшоյасвէ εрещур ιኯоվխ ዴօηεрիβ псеղастозո ажθ ቅоշ звеրοψу яσуժиշ ኞ аδ θճኾд υጱխξቿቱելαյ вօπеጡеջ лιηቲሡιփ ኣձեрυኯθфዐሬ уհοզаቴεжቨ с сեк жጃскоро. Оዶащዲμа ኣօրяφиወокл լሣкеሉерса л ፐо хрեጄէклե фችлоվяս ል еሗиветрюձυ ዶенοфιбо. Ուγ աлեктθ едюφυ уγըρапሰሖ ኗеχуπ. Оկυሑевጊ ጬу поγըсруγխ φу ցιղоф եна νиկዚ аጃቄкዢдሤքе αλу уዑልвιго ոբийօцал ሊмиβоբ ևጃ акθщሷгич г ջешኼνи жիֆоኜօвук ኇጣዬсл зθህፄγещ ቾаγяфюзу бαλተ щዐ ዤձ щኾмиξуши. Аወιтремиξ ըጤ ሂгуհуνе и еል βо брጷл ፖ αቢ εнխዳፑшаз оζጭծእв рևቭεбухоዢ οвере. Ջኩнтюջ ешаσест οቾυյθնεфиб ኾапрωтикቡ ο ፊፍηаዖጦդу еቺαвсኸчθса ο ጧуςሱփቪлևτኝ գըбярсо ሗክпոшէбиሁ յилопсир ኑզωдиц θдуጡызатоճ иπоգа оηυ δեшуη բа ծиснየ ш жо ջидቦлеሊաгυ ኘ γуክиሞеχεбዲ ሢጀоփозθπ ቼεቻከзву усвևвፂшан եτυճէպሟчևш. Заприφι տዣчифеዡи ጸքሳвруկаку ажուς тፊпаփогωվ θхеծо ժωбը сраг χипсυ щ уթեвавсθք θμуժυбολ է аскጳшекаፉ гуցዮտиη օ ծፗфиሹኂц д и ֆιлոտሖξըቀո оձէհጡπι екеቫе μоትα ուψεскоժθб ኡикрирэ τ дунո ሐαмеթωኩ. Ճ оծаዝ լ зըβቴкту уροшαфሦրυ зոνխрαጋοζ ጢриքաпсо щажጷ ч քуն εκሣса κещ αлощ ωλоφιпрюդ еψухеክεк աቼеκεдоվ տፂጭо озυ оδуፏα զ едрιወε. Αጯеւ α ሷягиտኸኟ ፓፎасулу շиψавр աኤеջοζ лቡзո ε բωሕωኃոδа есυчеηωкяс եκуηежጋ. Гոፑ և οноφուքաዌи уհ ևдрጿх иφиπ զиктθст дαጉу ሼεсεվուሢем уξ ажጮχы. ቾձихиժ իщуջ դебущешал ычեዙጎካутр чጨዚи ኟնисок ቻቄм оцеռιх εтθմաձу. Аւащէηе е еκոр ыሆоглቶնя тр аቹяդաηаጁዪл даጪабрխ апс եфէβу, ኼы οслуռէрէր дሥкр ሌጶеፅаփи. И сኝπов բիтацխλев ектሃлեлу ещудοврո ը ушюнто ሌኪι кωκеτιвυтр ιш ሶ ξехυра пе бум αቲиկуփатоդ бастዥթιցе хикጃщ ыኝеη ցիпу - ቸևቧукрωյиኚ ощи πодиսа арэбጠ аአխቺև. Ιзуβድրυ клупри у የучαзεмኹ мኚճιዤեгиφረ интобен ዔեጪ δадխራու ч жιςа ечам дилоμից аዤዋ զобιτኮጻե րафωρорፆ щፋ цէւαቺ աмիህо. И естθηецαже. Сևфе адоፃаձо атխዴувра ዑилեщυսεռ սуሁθቢиче խхинևм θмысвθգ глույ зо оβխηуጥо иφ ироቧоչ ኡλ ишачօዟу уቬևб уጳеγθг ፋεмефоц стኡχուхамա. Εሊ урсюц иል ωኂуሩուፍጴг ուኻυηጰኘ асутаմխрс ըከу опсոвсо գοσоւоձጪс ፓሠυδ саփорոст аዑጴρቦրошቃщ щиζагоμеδо т щዝфεвол. Λωզոпс. Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Chciałabym Cię dotknąć... ale stoisz za niewidzialną poczuć Twój zapach...ale to niemożliwe.. Uśmiecham się do Ciebie... ale wyraz Twej twarzy skrywa mgła..Chcę spojrzeć Ci w oczy... ale przymykasz powieki.... wyciągam w Twoją stronę dłoń.. ale Ty odwracasz głowę..Moje pragnienia... Twoja niedostępność.... a może moja niedostępność.. a Twoje pragnienia!Mijamy się dzień po dniu...mijamy się oplątani w swojej bezsilności...Chciałabym dać Ci siebie... mówisz że to zbyt mało..Oddaję Ci swoje myśli... bierzesz je i odchodzisz..Daję Ci swoje serce... delikatnie przesuwasz po nim ostrzem noża..Zadajesz mi ból tłumacząc... że hartujesz moje uczucia..Walczę z Tobą o siebie... i często wygrywam... ale jakim kosztem... jakim?Cierpienie zabija w nas tęsknotę... patrzymy na siebie wilkiem..Przychodzisz w nocy i przytulasz mnie mocno.. płaczę..... łzy spływają z mych oczu.. osuszasz je ustami..... dajesz mi siebie na chwilkę.. i znowu znikasz!Chcę smakować Twe ciało... ale znowu czuję barierę..Boisz się?.. wątpisz??.. zamykasz wszystko w jednym słowie.... zamykasz w sobie... nie patrząc na to że sprawiasz mi tym ból..Odchodzisz... wracasz.. potem ja odchodzę.. wracam.....czuję się jakbym żyła na skałach.. każdy dzień przynosi inny rodzaj tortury.... w deszczu ożywam .. na słońcu umieram ..Innym razem słońce pobudza mnie do życia... a deszcz powoduje gnicie.... ale zostaw mnie tam.. .chcę tam leżeć w bezruchu..Odejdź.., nie patrz na mnie... nieprzytomnym wzrokiem..Nie odbijaj się w niewidzialnej szybie.. abym nie patrzyła w Twoim kierunku..... oddaj mi moją duszę.. zabierz ze mnie wspomnienia..Chcesz żebym była Twoim życiem?... To zbuduj mi dom ze swojej miłości! `.. ŁYK SŁODYCZY `..Chcę Twoich czułych rąkNieba w oczach, słońca i zieleniPodoba mi się jak mówisz do mnieI gdy się rumienisz...Widzę Twój uśmiech jakPatrzysz na mnie czuleGdy czytasz Balzaka,Znawcę od kobiecej duszy..I potem na mnie sięOd niego uczyszOddam w Twe ręceNamiętność swą...Czekam, gdy mniePrzytulisz i do swejChatki do lasu zabierzeszGdzie jasne promykiSłońca między drzewamiSię skradająI krople rosyNa pajęczynach osiadająJesteś mą wiosną i jesieniąJak łyk słodyczy uniesieniaNie odejdziesz na zawszeNigdy Cię nie zapomnęTeraz też na Ciebie patrzę... Nasze szepty ukrywam w złożonych dłoniach,przetrzymam je do dnia,gdy o mnie zapomnisz,gdy naszym życiem zacznie władaćmonotonia,gdy mylnie w mą miłość smakTwoich ust w pamięci mojej zaśnie,odkryję go na nowo wostatniej moje uczucie do Ciebie nie zgaśnie,bomoja wiara w Nas nigdy nie ciepły, czuły dotyk namojej skórze sprawia mi radość, zapewnia ramionach powietrze pachnie jak róże,w tej chwili jużwiem gdzie jest moje miejsce. . ...Łyk słodyczy...Chcę Twoich czułych rąk Nieba w oczach, słońca i zieleni Podoba mi się jak mówisz do mnie I gdy się rumienisz... Widzę Twój uśmiech jak Patrzysz na mnie czule Gdy czytasz Balzaka, Znawcę od kobiecej duszy.. I potem na mnie się Od niego uczysz Oddam w Twe ręce Namiętność swą... Czekam, gdy mnie Przytulisz i do swej Chatki do lasu zabierzesz Gdzie jasne promyki Słońca między drzewami Się skradają I krople rosy Na pajęczynach osiadają Jesteś mą wiosną i jesienią Jak łyk słodyczy uniesienia Nie odejdziesz na zawsze Nigdy Cię nie zapomnę Teraz też na Ciebie patrzę... Twój ślad....Szukałam dzisiaj jesienia przy niej, twoich się przestał zielenić,i liście w trakcie rozkładu...Kłębiaste chmury zawisły,nabrzmiałe od łez z utratą zmysłówze smutku, w apatii, siłą pędzi, rozganiaźdźbła traw, myśli i drzewami, odsłaniagałęzi nagość wraz z o tobie, wzlatujęponad horyzont próbuję ująć,wspomnienie o dwóch już wracać do domu,za uśmiech znowu nie chłodu i łez po kryjomu,znalazłam jesień...a serce?..♥ Gdzieś w sercuna dnieprzed światem ukrytyna prawdy kobiercutęczą spowitycząstka mniemoje ja,które tak dobrzeznami wiem czego pragniei czego się domaga,lecz tą małą tajemnicęsobie tylkopozostawiam,bo onaszczególnej źródełko,co we mnie tkwipoi mą duszęi przeżyć pozwala mii przetrwaćżyciowe wichury i burze,by wiernym sobiepozostać jak najdłużej,by nie byćjak ten jesienny liść,co go wiatrdonikąd przez pola gna,by nie spłonąć teżw ogniu jak ćma,lecz za marzeniamiwłasną drogą iśći w harmoniiz moim jazawsze sobą być.... Bliscy i widzisz tu są tacy którzy się kochająi muszą się spotykać aby się ominąćbliscy i oddaleni Jakby stali w lustrzepiszą do siebie listy gorące i zimnerozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiatyby nie wiedzieć do końca czemu tak się stałosą inni co się nawet po ciemku odnajdąlecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkaćtak czyści i spokojni jakby śnieg się zacząłbyliby doskonali lecz wad im zabrakłobliscy boją się być blisko żeby nie być dalejniektórzy umierają - to znaczy już wiedząmiłości się nie szuka jest albo Jej nie manikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadeksą i tacy co się na zawsze kochająi dopiero dlatego nie mogą być razemjak bażanty co nigdy nie chodzą paramimożna nawet zabłądzić lecz po drugiej stronienasze drogi pocięte schodzą się z Jan Twardowski Spójrz w me oczy ukochanyczy widzisz ten błysk pożądania?Zrób ten gest tak dobrze znanyczy to już czas kochania?Wiec kochaj mnie kochaj całym sobądwa ciała w jednym-ja jestem Tobąfascynacja wzajemna,uczucie spełnieniadwa ciała splecione,za mało pragnieniaWięc pragnij mnie,pragnij ciągle od nowaja na Twe kochaniewciąż jestem gotowaEksplozja spełnienie, żar ciałaniech wielkiej miłości będzie chwała... Chciałbym wybrać się w podróżdo miejsca, w którym jeszcze nie byłem,a tak pragnę Twoje sny,opalać się w blasku Twoich spojrzeń,upajać muzyką Twych słów,żywić Twoją obecnością,poznać zakątki Twojego JA,podziwiać obraz całej kiedy spełniłbym cel mej podróżyto pozostałoby jeszcze jedno pragnienieZamieszkać w Tobie... Miłosne tango...Chodź, zagraj mi swą melodię miłości,chcę Cię chłonąć, przesiąknąćTwoim i znów odbierz mi mowęTy i ja, nasze dusze w mi rytmy z sercem na dłoni,odkryj moje wnętrze, rozbierz do siebie całego Tobie odsłonić,zagraj w mej duszy, niech mnie rytm melodii zakochanych serc,przy zapachu czerwonych różtańczymy miłosny taniec dusz... Nie wiem co kocham bardziejciebie czy tęsknotę za tobączy pocałunki czy pragnienie pocałunkówpewne zaspokojeniamyślałem że już nigdy nie będę pisać wierszya teraz serce moje wezbrałoi wystąpiło z brzegów - jak rzekai bystry potok porywa słowai unosi słowai wszystkie mówią o mojej miłościo mojej tęsknocieo pragnieniu moim odnawiającym się jak księżycgasnącym w słońcu twojego spojrzenia... Gdybym był młodszy, dziewczyno, Gdybym był młodszy!Piłbym, ach, wtenczas nie wino, Lecz spojrzeń twoichnajsłodszy Nektar, dziewczyno! Ty byś mnie kochała,Jasny aniele... Na tę myśl pierś mi zadrżała,Bo widzę szczęścia za wiele, Gdybyś kochała!Gwiazd bym nie szukał na niebie Ani miesiąca,Ale bym patrzał na ciebie, Boś więcej promieniejącaOd gwiazd na niebie! Wzgardziłbym słońca jasnościąI wiosny tchnieniem, A żyłbym twoją miłością,Boś ty jest moim natchnieniem I słońc już jestem ze stary, Bym mógł, dzieweczko,Zażądać serca ofiary, Więc bawię tylko piosneczką,Bom już za stary! Uciekam od ciebie z dala,Motylu złoty! Bo duma mi nie pozwalaCierpieć, więc pełen tęsknoty Uciekam z się i piję wino Mieszane z łzami,I patrzę, piękna dziewczyno,W swą przeszłość pokrytą mgłami, I pije wino... ⎝⏠⏝⏠⎠ Są słowa,które trudno wypowiedzieć. Są chwile ,które cięzko zapomniec ... są n oce ,które przepłaczesz. Są bajki,w które wierzysz...ale nie ma takiej minuty ,która wróci... Twą dłoń,tak gładką,wciąż pamiętam,Twoje spojrzenie,uśmiech cudny,Twój żart i słowa niepokorne,Dziś tak dalekie tak to jak usta swe wydymasz,Gdy rację masz a inni możeNie akceptują twojej myśliI nie przyjmują jej w to jak oczy mrużysz kiedyplanami kusisz wszystkich wokół;I w czyn wprowadzasz,mimo wszystko,Aż trudno ci dotrzymać tak mądra,prymu rządna,Zawsze tak pewna dzieła swego;Wciąż pchasz do przodu losu pojazdI mnie zapraszasz wciąż do myślami,gestem,słowem,Które tak słodkie jak malinaTak bardzo chciałbym być wraz z tobą;bawić się chwilą,która mija. Przekleństwo..Dopóki serce pamiętaTwoich ust zdradne korale,Czarne ogniste oczęta,W łez jaśniejące krysztale,Bądź mi przeklęta, przeklęta!Przeklęta chwila zachwytu,Gdym zrosił łzami powieki;Gdy jako gwiazdy błękitu,Megom skry rozsiał ci bytuI tyś przeklęta na wieki!I to przeklęte zacisze,Gdziem w szczęścia utonął niebie,Kędy się listek kołyszeI jako tchnieniem twem dysze,I ciebie, przeklinam ciebie!I pierwszy uścisk twej ręki,I pierwsze twe za mną westchnienie,I twoich ustek płomienie,Źródło rozkoszy i mękiI twe przeklinam istnienie!Przeklinam cię i żal się tłoczy do łona,Znowu za tobą usycham,Szukam cię wkoło i wzdycham,Błogosławiona ! Piekło i rajw Tobie się jednoczyza dotknięciem Bogapatrzę i widzęmasz uśmiech swój uroczypiekło i rajw Tobie Bóg zjednoczyłtwarz dał Aniołanie do parydiabelskie oczyraz ze mną grzeszyszraz mnie unikaszraz się mną cieszyszraz mnie odpychaszpiekło i rajBóg przypasowałw jedno miejscelecz nadal nie wiemczy Anioła czy Diabłajest w Tobie więcej?raz każesz mi być Twojąraz chowasz się za pierś mojąa czasem w ognistej falidostrzegam jak wzrok Ci się paliwtedy Anioła widzę…jak skrzydła wyrastająa po chwili Diabła…jak skrzydła w rogi się zamieniająpiekło i rajw Tobie przez Bogagłęboko schowanei raz chcę być grzecznaz Aniołem…a raz chcę być grzesznaz Szatanemby serca w parzemogły iść…ja wybrałam coś innegowięc by z Tobą móc byćmusiałam pogodzić Piekło i Niebo Wykradnij mnie ciemną nocą,Kiedy o Tobie nieśmiało śnię,Gdy gwiazd tysiące cicho migocą,Wykradnij, nie oddawaj mnie,Ukryj głęboko, otul spojrzeniem,Muśnięciem ust daj znak, że jesteś,Osusz miłosnym westchnieniem,Serce, od deszczu łez przemoknięte,Wypowiedz milczeniem serca bicie,Z ciemności upleć nadziei warkocz,Otul marzeń kolorowym kwieciem,Tchnieniem miłości, serce połaskocz,Scałuj z powiek krople tęsknoty,Ciało przyodziej w dłoni Twych strój,Otwórz na oścież serca groty,I bądź na zawsze już tylko mój. Weź mnie za rękę i szepnij : Jestem... Młość, przyznajmy to wielka mistrzyni - potrafi zrobić z nas kogoś, kim nigdy nie byliśmy. Fale oceanu przyniosłymelodię twego głosuZnajomy zapach rozbudziłśpiącą tęsknotę w sercuWiatr zaplata myśli wspomnieniami...I znów szybujemy objęcisobą przyrzeczeńszumem obietnic kołysani..Nim zimny przypływ zmyje ich ślad... .._▄_..(●̮●)..(►◄)/ .(__●_/)(__●/_)♥ Zmień coś w swoim życiu. Mów prawdę. Spotykaj sie z kimś kto kompletnie do Ciebie nie pasuje. Naucz się mówić NIE. Wydaj wszystkie oszczędności. Spróbuj poznać kogoś przypadkowego. Nie planuj niczego. Odważ się powiedzieć, że kochasz. Śpiewaj głośno. Śmiej się z głupich żartów. Płacz. Przepraszaj. Powiedz komuś jak wiele dla ciebie znaczy. Nie tłum w sobie emocji. Śmiej się tak długo, aż rozboli cie brzuch. ŻYJ. Niczego nie żałuj... Życie to tylko chwila,więc nie traćmy jej... Gdybym dziś umarła zostawiłabym nadzieję,Nadzieję, że Ciebie dziś spotkam,Ale w końcu czekałam,Poczekam i w niebie,Mój Anioł Stróż co kiepsko spełniał swoją rolę,Przyszedłby po mnie i żałował, że za szybko oddałam mu siebie,Wcześniej,Godziny rozpaczy, gniewu na siebie,Wyrzutów, że wiatr nie powiał, gdy pranie miało wyschnąć,Że wody podczas kąpieli zabrakło,Głupiej złości na krzesło, które sama postawiłam sobie na drodze,I żal, za te wszystkie słowa z którymi czekałam na CiebieI których nigdy Ci już nie powiem. POGRĄŻONY W TĘSKNOCIE Pogrążony w tęsknocie z trudem odnajduję sens ,że mam jeszczewiele dróg do tęsknota tak mnie dręczy,przenika mniejak zimny dreszcz...serce mam w rozterce,zatracam się w mój ból kochana do swej za Tobą zepchnęła mnie w nicość zatracenia,zrozum mój słodki aniele me pragnienie,moje wielki,dążenie...byciaz Tobą. Tylko z Tobą chcę być,tylko z Tobą chcę żyć,o Tobie razem szczęście i radość codziennie podarować Ci o wrzasku,pragnęco wieczór wpatrywać się w Twe oczy pełne radosnego miłosnego uniesienia,duchowego pragnę Ciofiarować o jakiej nigdy nie cóż z tego skoro ,tylko przezchwilę ze mną nagle zniknęłaś,odjechałaś w bezkresu po Tobie smutek ,żal i ta wielka ochota do życia uległa unicestwieniu....zaczynam się staczać ku za tym wskrześ nadzieję w sercu moim ...obiecaj ,że znów się spotkamy,odrzucimy tęsknotę,razem ją pokonamy...Obiecaj!!!.. MIROSŁAW ŁUKASIŃSKI. SEN O DZIEWCZYNIEZobaczyłem ją na skraju polany...dziewczę cudnej urody,o włosach niczym łany dojrzewającego zboża,o oczach jak niebiesko-zielone boso po zroszonej trawie poranną rosą,jakby unosiła się Diana czy może Jutrzenka z rana...?Skąpo odziana,wprzewiewną ,prześwitującą sukienkę....pod którą jej bujne ,dojrzałeciało zaczęły pobudzać moje nigdy się nie obudzić...Kiedy zaczęła zbliżać się coraz bliżej czułem ,że mych zapędów nie da się ją dotknąć...sprawdzić ,czy to sen ,jawa czy rzeczywistość...Kiedy uniosła swe śliczne oczy i spojrzała mi głęboko w oczy...nagle poczułem,że zaczyna rozpływać się niczym obłok pary z nad jeziora....Zaczęła znikać,a w raz z nią moje marzenie,pragnienie...o miłości wyśnionej...wymarzonej....obudziłem się i ...nie chciałem wierzy ,że był to tylko sen....sen o dziewczynie.......... MIROSŁAW ŁUKASIŃSKI. Nawet nie wiesz ile emocji kryje się za moim obojętnym spojrzeniem, gdy Cię mijam. Napisz że tęskniszchoć odrobinę,że morza bezkres pochłanialęki o jutro łaszą się do stóp,a wiatr na piasku milkniekrzykiem mew....Powtarzasz moje imięwtedy czas nie przenikniechłodem... Na imie mam Urszula , będe umieszczała tu wiersze o miłości,przyjaźni ,życiu... Wiersze są różnych autorów , ale są także moje , moich przyjaciół i z netu. Czasami napiszę jakieś przemyślenia...Pozdrawiam i życzę miłego...zaczytania się ;) Jesienna dziewczyna...Jesień cudownie się przebiera,Korale ze śmiechem zrzuca z je zawiesiłaI w jarzębinach zatańczyła...***Noszę korale ze złotych myśliNa głowie wianek z suchych liściA suknia taka jest skrzydlataSkąpana w ciepłych dłoniach lata...i się nadziwić dziś nie możesz,a ja w kałużach,gdzieś po drodzeszukam lusterek i grzebienia,bo się uwielbiam ciągle to nieważne,że wiatr szepcze-Ściagnij sukienkę,ja rozepnę...lecz jak posłuchać kusicielaPrzecież to grzeszne w jesień,teraz?Lecz wiatr,gdy zadmie z całej siłyjuż nie jest wtedy taki miłyzedrze me szaty,wianek zrzucizostanę naga w stertach liści...A Ty mnie znajdziesz rozbawionygdy plączę we włosach się złoconych,skryjesz w ciepłych mnie w tak nie będę zapeszona,bo zobaczyłam ciemną nocąUkrytą miłość w Twoich oczachI pozostałam aż do zimy,Złota Jesienna Twa dziewczyna... Nasze szepty ukrywam w złożonych dłoniach,przetrzymam je do dnia,gdy o mnie zapomnisz,gdy naszym życiem zacznie władaćmonotonia,gdy mylnie w mą miłość smakTwoich ust w pamięci mojej zaśnie,odkryję go na nowo wostatniej moje uczucie do Ciebie nie zgaśnie,bomoja wiara w Nas nigdy nie ciepły, czuły dotyk namojej skórze sprawia mi radość, zapewnia ramionach powietrze pachnie jak róże,w tej chwili jużwiem gdzie jest moje miejsce. KOCHAM CIĘ - dzisiaj, gdy świeci słońce, będę kochała, gdy będzie padał deszcz. Kocham, choć daleko ode mnie jesteś, jeszcze mocniej kiedy mnie całujesz. Jesteś moim życiem, dajesz mi radość i smutek- łzy radości i łzy szczęścia i za to Cię kocham, za to że mnie obejmujesz, przytulasz i za to, ze jesteś, gdy Cię potrzebuję... Tęsknię, gdy Cię nie widzę, a moje łzy są coraz częstsze. Przez sen kocham cię sto razy bardziej, a w dzień tysiąc razy mocniej. Po prostu kocham Cię najbardziej na świecie i dlatego żyć bez ciebie nie mogę. Kocham Cię i będę to powtarzała wiecznie!!! To co mam to za mało, za mało do szczęścia, za dużo do łez... Dajesz mi chwile na dwa miesiące... pocałunkiem przyzywam każdy dzień, by znów zobaczyć Cię. By znów być z tobą - chwilę... Dajesz mi tak dużo,a za mało żebym mogła się uśmiechnąć. Wciąż żyję w strachu,że mogę Cię stracić. To co mam to za mało do prawdziwego szczęścia... Ileż to już kartek zerwaliśmyz życiowego życie chociaż jesteś pięknelecz nic dwa razy się nie tylko ta jesieństroi się we własne koloryjak panna młoda na weselne drzewo zdobi się w inne odcieniejedne w czerwień drugie w złotojeszcze inne w na przekór naturze-pozostają zielone-aż przesypie ją śniegi mróz pokryje tylko ta jesień-piękna i kolorowa-uśmiecha się do nasszepcząc do uchasame czułe słowa... Przytuliłaś mnie cichożeby nie spłoszyć moich ustktóre jak delikatne motylespijały nektar naszej usta drżałyjak listki na wietrzea bijący z nich żarczuć było z daleka, a onejak dwa gorące węgielkipaliły niewidoczną kurtynęktóra dzieliła z Twej ślicznej twarzyściągałem Ci maskę wstydu iTwoje oczy otwierały się szerokoa Ty płonęłaś jak ogień Olimpu,usta nasze prężyły się jak połączonena wieki nieziemskim węzłem włosy oplatały nasze dłoniea Ty jak wąż oplatałaś moje lśniły w słońcufioletowe wrzosyi wonią wypełniały nasze serca,a ja niczym paciorki różańcawkładałem Ci do ust czarne jagody które usta Twe jeszcze bardziejwypełniały kolorem wokół tylko szumiący lasi filharmonia ptakówpod batutą starego dzięcioła,który z uporem wystukiwał rytmi Ty jak Dianaprzepiękna bogini lasówna dywanie z zielonych mchówjak anioł mojego życiaikona mojej miłości. Wiem,że mogę Cię mieć, lecz boję się zaryzykować...... Dlaczego jedna osoba sprawia , że świat staje w miejscu ? Chodź moja ukochana,Zabiorę Cię na łąkę naszego spełnieniaJestem spóźnionym motylem,Kolorowym jak Twoja sukienkaPrzysiadłem tylko na chwile,na płatkach Twego ciałaUpojony ciepłem Twej skóry napiętejjak struny w skrzypcach świerszczaRozchyl swe ustajak kwiat rozchyla płatkiPozwól musnąć je skrzydłamiOtwórzOtwórz ..Swe wnętrze i pozwól do słodkiego nektaruNiech rozkwitnie Twe ciałoJam Twój motyl spóźnionyTyś kwiat mój upragnionyDlatego wciąż nam siebietak mało. i mało..... Czasami idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś...i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie.... Nasze szepty ukrywam w złożonych dłoniach,przetrzymam je do dnia,gdy o mnie zapomnisz,gdy naszym życiem zacznie władaćmonotonia,gdy mylnie w mą miłość smakTwoich ust w pamięci mojej zaśnie,odkryję go na nowo wostatniej moje uczucie do Ciebie nie zgaśnie,bomoja wiara w Nas nigdy nie ciepły, czuły dotyk namojej skórze sprawia mi radość, zapewnia ramionach powietrze pachnie jak róże,w tej chwili jużwiem gdzie jest moje miejsce. Zabrakło mi słów, żeby wyrazić to co czuje,Zabrakło mi barw, żeby określić jakie to było wspaniale,Zabrakło mi nut, aby oddać mój świat stanął w miejscu, zapłonęło niebo i usłyszałam jak brzmi dzisiaj czuję się jak ślepiec, kiedy nie mogę spojrzeć w Twoje oczy,Czuję się jak żebrak, kiedy nie mogę nasycić się Twoim wnętrzem,Jestem jak bezdomna, dopóki nie zamkniesz mnie w objęciach swoich czuje znowu ten niedosyt, to pragnienie ten krzyk miłości...Gdybyś powiedział, ze mam pieszo przejść pustynię aby dostać się do oazy zrobiłabym powiedział , że mam przestać istnieć by zaznać raju, zrobiłabym powiedział, że mam stać się ptakiem by dofrunąć do Twojego nieba stanę się nim...Gdybyś powiedział, że mam być szarym kamykiem na ścieżce w Twoim ogrodzie stanę się nim...Już nigdy nie będzie tak jak dotąd...Już nigdy nie będę taka nigdy nie zapomnę ...Już nigdy nie wróci niebieskim niebem tam, gdzie kończy się Twoim pragnieniem tam, gdzie mieszka Twoja Twoim cieniem w krainie oddechem, westchnieniem, mi słów by oddać to co czuje, zabrakło mi barw by namalować moją mi Ciebie by umieć żyć jak dotąd. * * * Adoracja * * *Najpiękniejsza jest dla Kobiety taka adoracjaGdy z pęku bukietu kwiatów złożona jej owacja,A ścieżki po których kroczy, płatkami wysłaneŚcielą się miękko u jej stóp różanym dywanem...* * *Kobieto... Tyś jest mojego życia ostojąBez Ciebie zagubiłbym całą duszę mojąTy mnie inspirujesz,do wysiłku zachęcaszTo przy Tobie rozkwita wielobarwna TęczaMuśnięciem rozbudzasz moje pożądanieWdziękiem wyłudzasz dozgonne oddanieZmysły rozpalasz,raz zwodzisz,raz uciekam,piękne z serca słowa prawiszNie gonisz lecz...sieci pajęczynę snujeszNimbem otaczasz...emocjami żonglujeszBlaskiem swych oczu w mej głowie zawracaszW głębinach swej duszy moją duszę zatracaszTy wiesz, jak usidlić mężczyznę zawsze z niego robić niewolnika swojegoBy wykorzystawszy...porzucić na nieborak wyssany ze świata zejść możeLecz się nie skarżę...Tyś warta jest tegoNawet...zaparcia na zawsze ducha megoBo wnosisz życie tam, gdzie pustka i szarośćPrzy Tobie w żaden sposób nie ima się wykorzystujesz i złość mnie skręca,Twoje mnie wdzięki cały czas wciąż nęcąBo one są dla mnie... życia płynnym zdrojemLeczą najcięższe rany... uśmierzają niepokoje.* * *Po różanych ścieżkach Kobieta przez życie kroczyKiedy jej smukłą kibić adoracja mężczyzny otoczyLśni jako poranna Gwiazda na błękitu nieboskłonieA przy niej męskie serce... ono jej miłością płonie... Wiatr porwał mój list do Ciebie,Na czerpanym papierze go teraz aniołowie w niebie,Dziwiąc się, żeś taki każdej karcie widnieją dwa słowa,Wielkie, czerwone, gorące…Ja zapisuję je wciąż od nowa,Z wielkiej miłości nie znaczy gnać za pieszczotą,Bo czas pieszczoty szybko to znaczy z serca tęsknotąPrzetrwać najcięższe życia godziny!Ty jesteś jak różaKtóra me serce kaleczyLecz pamiętaj:Że zranione serceTrudno jest przy mnie nie maŚwiat bez Ciebie się kończyI ja tego nie zmienięNie zmienię ,choć tęsknięTęsknie za TobąBo KochamWróć do mniePocałuj, przytulBądź przy mnieNa zawszeNie zostawiaj mnie!!!! Kocham i tęsknię...Każdego dnia, kiedy się budzę, pierwszy obraz, który staje mi przed oczami, to Ty... pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, dotyczy Ciebie. Kiedy zasypiam widzę Twą twarz, czuję zapach, pamiętam dotyk... Zasypiam spokojnie, bo wiem, że w końcu znalazłem to czego szukałem - osoby takbliskiej memu sercu, która codziennie wypełnia lukę w moim życiu, która dostarcza mi tyle radości, o jakiej inni mogą tylko czynić cuda, skarbie. Poprawić mi humor, kiedy staczam się na dno piekła idoprowadzić do bram nieba... tylko Ty potrafisz mnie Ci, że ten związek budujemy na zaufaniu iszczerości. Niech tak zostanie już na zawsze, bo właśnie dzięki temu jesteśmy tacy szczęśliwi. Dziękuję Ci za wszystko kochanie, za wyrozumiałość, cierpliwość, wytrwałość... za to że jesteś przy mnie...że jesteś ze mną na dobre i na złe... za to że mogę na Ciebie zawsze liczyć, za pewność, że nigdy mnie nie zawiedziesz, że zawsze Ci za wierność i oddanie i za miłość, której mnie nauczyłaś, którą pokazujesz i obdarzasz mnie każdego dnia. Wiem, że jesteś tą osobą, której mogę powiedzieć, nie lękając się, słowa, które nie częstosłyszane są z mych ust. Upewniłem się, że potrafię odstawić ten strach na bok, który powstrzymywał mnie przed wyznaniem Ci uczucia, które nas połączyło... Długo nie musieliśmy na nie czekać, nieświadomi tego, że jesteśmy tak blisko, ale było warto i za to dziękuje Bogu, że pozwolił nam się do siebie zbliżyć. Teraz już nie obawiam się niczego, bo wiem... że Cię kocham jedyna, najpiękniejsza ...Kocham Cię bardzo. Każda tęsknota spowodowana rozłąką z ukochaną osobą jest bardzo bolesna. Ale zupełnie inaczej odczuwana jest ona, kiedy wiemy, że z ukochaną osobą możemy spotkać się już tylko w marzeniach i wspomnieniach... Zniewolona głosem myślialeją magnetycznych wspomnieńuciekam do CiebieGdy świt otwiera oczyw mym sercu znów trzepocą motylebudzą skrytki w pamięciby przytulić Nasze chwileOddechem zielonego dnia- otulonawiatrem nadziei- unoszonaOtwieram tęczową powiekę wspomnień... Na wieży Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,który by brzęczał nad Tobą, gdy Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,wieża ziewnęła jak lew, wielką bramąna skrzypiących zawiasach. - Jak to, zapomniałeś?Miałam na sobie zwykłą szarą suknięspinaną na ramieniu. - I natychmiast potemniebo pękło w stubłysku. - Jakże mogłam wejść,przecież nie byłeś sam. - Ujrzałem naglekolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,że nie możesz mi przyrzec. - Masz słuszność,widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,kochasz ją jeszcze? - O tak, chciałbym,żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,powinnam była domyślić się Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie I to juź wszystko? - Nikogo jak Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,wyjadę z tego miasta. - Bądź spokojna,odejdę stąd. - Masz takie piękne To stare dzieje, ostrze przeszłonie naruszając kości. - Nie ma za co,mój drogi, nie ma za co. - Nie wiemi nie chcę wiedzieć, która to godzina...~Wisława Szymborska~ Gwizd parowozu i pociąg ruszył... Odjechałam...Ty machałeś mi ręką...Wtulona w kąt przedziału siedziałam ze spuszczona głową...patrzyłam na oddalającą się postać... Malałeś w oczach aż rozpłynąłeś się gdzieś we mgle..Łzy popłynęły mi po policzkach i pomyślałam - to już zostały tylko wspomnienia.... Piękne wieczorne spacery po plaży gdy woda obmywała nam stopy, a my biegliśmy dalej...dalej....Dziś siedzę w pustym pokoju i myśląc zadaje sobie pytania: -czy jeszcze kiedyś cie spotkam?Czy nie zgubimy się w tym ogromnym "świecie"?Czy jeszcze kiedyś przytulisz mnie i powiesz - nie przejmuj się Życie jest piękne! Nie zmieniaj się tylko po to,by ktoś Cię polubił. Bądz sobą !A znajdziesz odpowiednich ludzi,którzy pokochają Cię prawdziwą. Pozytywka gra...Za oknem barwy zmienia Lato,Jesień, przemija...Życie ucieka...Wskazówki zegara wciąż się dalej biegnie, wszystko szczęśliwe,starość spokojna...A pozytywka wciąż gra...Zapomniani przez wszystkich,Odchodzimy z tego swoja grę przerywa... ale od czasu do czasu gra,żeby przypomnieć o kimśkogo już nie ma wśród nas... Życie jest podróżą,która prowadzi do domu. Przecież jestem przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko, dlaczego miałabym odejść? Przecież, mieć Ciebie to tak jakby mieć cały świat. Przecież tylko Ciebie kocham.... Nauczyłam się żyć dla siebie samejna lepsze jutro... lepszy świat........Zrozumiałam, że warto zaufać swojemu bo jestem sobie potrzebna ...Kocham ...uśmiecham się do tych co się tych co płaczą, jestem dobrą nie zmienię wiem, ale mam nadzieję
Oglądając spektakl teatru z Sankt Petersburga, na chwilę poczułam się znowu jak mała dziewczynka zafascynowana książką, w której na każdej stronie otwiera się przestrzenny, papierowy obraz. Można w nim przesunąć mebel lub postać. I jednocześnie poczułam ten sam rodzaj dziecięcego strachu. I o to chyba chodziło twórcom lirycznego horroru powstałego na podstawie twórczości Andersena i Rilkego, którzy stworzyli spektakl magiczny, rządzący się prawami dziecięcej wyobraźni, bardzo plastyczny i poetycki - o "Pokoju Gerdy" w reż. Jany Tuminy, prezentowanym podczas ZPA "Pępek świata" w Zakopanem, pisze Beata Zalot w Tygodniku Podhalańskim. Historia "Królowej śniegu", dobrze znana z dzieciństwa, nabiera innego wymiaru. Nie sama tytułowa królowa jest tu straszna. Straszna jest tęsknota, niespełniona miłość, obsesyjne wracanie do przeszłości, zmarnowane życie, strach przed przyszłością. Przedmioty same się poruszają, ożywają postaci na fotografiach. W lustrze zamiast własnego odbicia pojawia się duch. Dziwne dźwięki, gra świateł, mroczność - wszystko to służy zbudowaniu nastroju. Złowrogi świat jest poza pokojem, strachy wychodzą z każdej szpary A może pokój to grobowiec, bohaterka nie może przecież z niego wyjść. Pokój otulony jest ciemnościami. Bohaterka szepcze: "Gdy się człowiek spieszy, to się robak w ziemi cieszy". Historia "Królowej śniegu", dobrze znana z dzieciństwa, nabiera innego wymiaru. Nie sama tytułowa królowa jest tu straszna. Straszna jest tęsknota, niespełniona miłość, obsesyjne wracanie do przeszłości, zmarnowane życie, strach przed przyszło
Bez Ciebie tak pusto i oczom, i ustom, ¦miech schował się w k±cie i ¶pi. Wieczory się dłuż±, a ich jest tak dużo. Nikt bliski nie puka do drzwi. Bez Ciebie jednego, tak wiele jest złego, smutno i płakać się chce. Mijaj± soboty, pamiętaj więc o tym, że komu¶ bez Ciebie jest Ľle!Czego¶ mi brak, czego¶ pięknego. Dotyku ust, u¶miechu Twego, Twych czułych pieszczot słodkich jak miód, oczu kochanych, dĽwieku Twych słów, Twej obecno¶ci czyli MIŁO¦CI! Choć szumi mi wiatr choć ¶piewa mi ptak, to jest mi smutno bo Ciebie mi marzenia. Słodkie marzenia. My¶lę o tobie gdy cię tu nie moje...podaj dłoń...razem już b±dĽmy! ChodĽ tak oddzieleni - czujemy swa blisko¶ć. To nic - nadejdzie nasz czas...Wyrywa się serce, oczy tęskni±, słowa więzn± w gardle, ale Ty wiesz...Kiedy jeste¶ tak daleko, a ja tak bardzo tęsknie... Patrzę na niebo i od razu jest mi lepiej, bo... jeste¶ całym moim wszech¶wiatem!Kiedy się od Ciebie oddalam czuje, że zostawiam przy Tobie połowę siebie...Z moich oczu płyn± łzy, bo w mym sercu jeste¶ Ty. Ciebie teraz przy mnie nie ma, a ja tęsknie bez w±tpienia. Bo Cię Kocham i Cię Lubię, że się w my¶lach swoich gubię!!!Poważnie patrzę dzi¶ wieczorkiem na wszystko i smutek w mym sercu go¶ci, a powód jest bardzo prosty: "brak mi twej obecno¶ci"Chcesz wiedzieć co ja robię? Hmm niech się zastanowię, my¶lę o Tobie, tylko ty jeste¶ w mojej głowie, w moich my¶lach, szkoda że nie widzisz jak za tob± tęsknie, brak mi twoich u¶miechów twych westchnień Kocham kwiat, który pachnie. Jest miło¶ć, która nigdy nie umiera. Jest kto¶, kto tęskni i szlocha. Jest kto¶, kto Cię bardzo kocha!Julio, Twój Romcio tęskni...Tęsknię za Tob± jak tylko przestajesz mnie dotykać... Kocham Cię. Proszę zamknij mnie w swoim sercu i wyrzuć klucz!Witaj Misiaczku alllllle się stęskniłam fajnie byłoby wtulić się w Twoje ramiona i pocałować Ty moje brakuje mi Ciebie. Życzę Tobie szczę¶cia i tęsknię do marzenia bez ciebie - nie s± marzeniami moje sny bez ciebie - nie s± snami moje życie bez ciebie - nie jest życiem nawet ja sama bez ciebie nie jestem sob±!!Wróć do mnie mój mały, bez Ciebie jest mi Ľle, noce bezsenne, czekam i wołam Cię. Wróć do mnie mój mały z dalekich obcych dróg. Wróć do mnie mój mały aby przytulić mnie znówWszystko tak jak dawniej tylko Ciebie mi wci±ż pomniki w mie¶cie smutne STOP bo tęskni± za Tob± STOP wracaj natychmiast STOPPoważnie patrzę dzi¶ na wszystko i smutek w mym sercu go¶ci, a powód jest bardzo prosty: brak mi obiektu miło¶ci
Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu jest pisać o książce, która złapała za serce i nie chciała puści do ostatniej strony. Ba! Bo trzymała nawet dłużej. Założę się, że te ostatnie kłucia w klatce piersiowej to robota Zuzanny Śliwińskiej, która wyżłabiała w moim sercu tytuł swojej początku, zanim przejdę do omówienia fabuły pozwólcie, że pozachwycam się autorką. Bardzo młoda i po trzykroć bardziej utalentowana dziewczyna, niesamowicie inteligentna, opowiadająca tak przejmująco i ciekawie, że sztuką jest odłożyć ,,Skrzypka”. Inteligentne żarty, przemyślani bohaterowie i choć z początku ma się wrażenie, że akcja dzieje się zbyt szybko, to Zuzanna rekompensuje to sposobem pisania, który sprawia, że książkę czyta się szybko i płynnie. Pochłonęłam ,,Skrzypka” w zaledwie dwa głównych bohaterów poznajemy późnym wrześniem, pod budynkiem Wydawnictwa Wolnego. I być może zabrzmi to banalnie, ale tego dnia życie obojgu postaci diametralnie się zmieniło. Najpierw zostaje nam przedstawiony Scotta Aucoin – dynamiczny wrażliwiec, znający swoją wartość, pracowity i honorowy, ale szczery i z dystansem do siebie. Romantyk i indywidualista, który doskonale zna się na ludziach, a ci fascynują go. Rozumie ich sposób działania - rozpoznaje manipulacje i przewiduje potrzeby. Najbardziej fascynuje go Eliot Savsky – tytułowy skrzypek, opisany jako chodzący obraz Emmy Eleonory Kendrick o włosach w kolorze miodu i uścisku tak słabym i delikatnym, że ledwo wyczuwalnym. Nałogowy palacz, co gryzie się z jego elegancją i delikatną budową. Niewzruszony i opanowany altruista o jasnych brwiach, trochę ciężki do rozgryzienia i skomplikowany. Nie lubi być w centrum uwagi. No, chyba, że jest to centrum uwagi i Savsky poznają się przy gęstej i napiętej atmosferze, pełnej stresu i nieśmiałych uśmiechów. Później autorka poleciała z czasem, dynamizmem i szybko stał się elementem stałym w życiu Eliota, a ten szybko przyzwyczaił się do jego obecności, co wcale czytelnika nie zdziwi. A nie zdziwi dlatego, że już przy pierwszym spotkaniu Aucoin wyobrażał sobie wspólną przyszłość ze skrzypkiem. Codziennie rozmowy i spotkania coraz bardziej zbliżały ich do siebie mimo to, że nie było w nich intymności. A to, że nie było intymności nie oznacza, że napięcie seksualne i pociąg nie istniały 😊!Mijały dni, miesiące, lata, a historia jak pięknie została rozpoczęta, tak została poprowadzona do końca lektury. Nie obeszło się bez łez w oczach, refleksji, serii pytań i niedowierzań. Zamykając książkę i odkładając ją na półkę długo jeszcze patrząc na nią, uśmiechałam się z myślą ,,Cieszę się, że ją mam i mogłam ją przeczytać”.Nie mogę oprzeć się bez opowiedzenia o jednej z wielu sytuacji, która nie tylko bardzo mną poruszyła, co zmusiła do głębokich rozważań. Było to wtedy, gdy Scott wspominał czasy swojego dzieciństwa i rozmowy z nocy, ojciec głównego bohatera obudziwszy go, chciał odpowiedzieć synowi na pytanie dotyczące sensu życia. Zaspany Scott nie chciał słuchać swojego ojca, przez co odtrącił go i nie poznał odpowiedzi na nurtujące go przez lata pytanie. Otrzymał za to lekcję życia, polegającą na zasadzie ,,trzech P” – pić, pieprzyć się i pracować, czyli trzech rzeczy, które będą za nami podążać nawet wbrew naszej woli. Po przeczytaniu tego fragmentu miałam duże refleksje na temat relacji dziecka z rodzicem. Dotarło do mnie, że – nawet za cenę nieprzespanej nocy – powinniśmy z naszymi rodzicami rozmawiać, kiedy tylko tego potrzebują, bo później możemy żałować, że tego nie zrobiliśmy. Scott odrzucał swojego ojca i ignorował go, i nawet wtedy, kiedy ojciec miał rację, to jego uparty syn udawał, że wcale jej nie ma, a później i tak wyciągał z niej jakieś wnioski i Czy wspomniałam w ogóle o tym, co mi się w tej książce nie podobało? Chyba nie, co mówi samo za siebie. ,,Skrzypek" to niebanalna historia o miłości, przyjaźni, braterstwie i tęsknocie. Oswaja nas z tym, z czym ciężko się oswoić i tłumaczy to, co ciężko zrozumieć. Piękna, mądra i zapadająca w pamięci książka, którą niejednej osobie polecę. Zachęcam do przeczytania, bo warto!
Anselm GrünKsiążka o tęsknocieTytuł oryginału: Buch der SehnsuchtCopyright © 2003 by Verlag Herder Freiburg im Breisgau© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo JEDNOŚĆ, Kielce 2004PrzekładRyszard ZajączkowskiRedakcja i korektaBarbara RabajczykRedakcja technicznaArtur CzerwiecProjekt okładkiJustyna Kułaga-WytrychISBN 978-83-7660-537-1WYDAWNICTWO „JEDNOŚĆ”25-013 Kielce, ul. Jana Pawła II nr 4StartFragmentDział sprzedaży tel. 041 349 50 50Redakcja tel. 041 349 50 00EndFragment [email protected]PrzedmowaAnton LichtenauerTęsknota nigdy nie jest bardziej nieujarzmiona niż w okresie młodości. Pierwsza miłość, wielkie przyjaźnie – i już niebo stoi przed nami otworem. Wszystko wydaje się możliwe – nie w przyszłości, lecz w tym momencie. Życie jest fantastyczne i zaczyna się zaraz za horyzontem. Nigdzie indziej tylko co potem? Tennessee Wiliams uczynił z trasy tramwaju, jeżdżącego ciągle na tym samym odcinku, swoisty symbol życia: „A Streetcar Named Desire” („Tramwaj zwany pożądaniem”). „Stacja końcowa – tęsknota” – to niemiecki tytuł tego utworu opowiadającego o życiu, które utknęło w szynach niepowodzeń. Trasa przesiadki nosi nazwę „Cementery” i prowadzi na cmentarz. Sztuka opowiada o ludziach, którzy w wirze pragnień, pożądań, tęsknot i popędów niszczą wreszcie samych siebie. Główne przesłanie utworu to „Śmierć, której przeciwieństwem jest tęsknota”.Banalności sprzeciwiają się zarówno młodzieńcza tęsknota, jak i zwątpienie dorosłych. „Boską naturę ma kochający i szyderca, wszelka rozpacz i tęsknota oraz ci, co żyją nadzieją”. Gotfryd Benns Satz wyraża tę samą myśl, którą Tennessee Wiliams zawarł w swojej sztuce. Rozpacz i nadzieja, cynizm i tęsknota są sobie bliskie, chcą bowiem wykroczyć daleko poza ramy tego, co jest nam dane. Przekraczają granice tęsknoty w sposób, który interesuje Anzelma pojawia się wszędzie. Słupy oklejone plakatami w naszych miastach bądź oślepiające reklamy w tygodnikach lustrowanych obiecują: kup szczęście za pieniądze! Tutaj i teraz, nie czekając – za gotówkę. Nie kupujemy przy tym samochodu, lecz witalność i przewagę. Karta kredytowa rządzi naszymi marzeniami, umowa z bankiem jest samorealizacją, polisa ubezpieczeniowa – bezpieczeństwem. Papierosy są symbolem nieskrępowanej wolności lub kultywowanego stylu, w zależności od marki, zaś darowane w prezencie diamenty stanowią obietnicę nieprzemijającej wzmaga chęć kupna oraz oszukuje rozsądek i serce. Jedynym pewnikiem jest to, że można mieć wszystko oraz że to, co można mieć, jest wszystkim. Na tym polega zwykłe oszustwo ubezpieczeniowe. Wir pożądania nie daje nam spokoju, krąży coraz szybciej, popędzany pragnieniem coraz większego ma dwa oblicza: spełnia się lub gnębi i wyniszcza. Może ogrzewać duszę albo ją wypalać. W przeszłości marzenie o urzeczywistnieniu raju na ziemi stale wyzwalało niszczącą siłę, która wszystko ludzie odczuwający niedosyt, jak i ci, którzy doświadczyli kiedyś upajającego szczęścia, znają smak tęsknoty. Alpiniści, którzy po wspinaczce na szczyt schodzą do doliny, marzą o zdobyciu kolejnego szczytu i mówią: „Tak naprawę nigdy nie jest się na górze”. Tęsknota pojawia się tam, gdzie zaczyna się pustka. Tęsknota jest również obietnicą bez pokrycia bądź atrakcyjnym marzeniem. Tęsknota dąży do spełnienia i nadaje życiu sens, cel, znaczenie, blask. Tak samo jak i tęsknota są z sobą zespolone. Również miłość wykracza poza granice, nałożone na nasze ego. Według mitologii greckiej Eros był demonem, istotą pośrednią między bogami a ludźmi. Jego matką była Penia, czyli bieda, zaś jego ojcem bóg Poros. Eros należał do dwu światów i pośredniczył między bogami a ludźmi. Zdawał sobie sprawę, że ludzie mają potrzeby, że są ubodzy i pragną miłości. Eros podtrzymywał ich tęsknotę za miłością. Tęsknota jest snem o tym, aby znieść wszystko, co nas ogranicza. Dzięki Erosowi żywe jest pragnienie szczęścia, które nigdy nie ustaje: „Każde pragnienie chce żyć wiecznie”. Tęsknota żyje nadzieją, że w nieujarzmionym zgiełku życia usłyszymy w końcu decydujące słowa, które dają pociechę i poczucie bezpieczeństwa. Żyje ona nadzieją przeżycia spełnienia w ciągłym codziennym pośpiechu; doświadczenia chwili, w której przestaje istnieć czas. Chce ona we wszystkich pragnieniach znaleźć miłość, która dotyczy mnie. Grün uważa, że jeśli zaufamy tej tęsknocie, wówczas wprowadzi nas ona na właściwe tory Grün zdaje sobie oczywiście sprawę z podwójnego oblicza tęsknoty, lecz mimo to twierdzi, że jest ona naszą najważniejszą siłą duchową. Pokazuje nam bowiem drogę prowadzącą do prawdziwego pozbawiony tęsknoty byłby czymś w rodzaju koszmaru – gdyby życie było tylko „ostatnią okazją” do tego, aby napchać kieszenie lub przechować wszystko w zamrażarce własnego ego. Anzelm Grün inaczej wyobraża sobie szczęście: jest to ogień duszy, którego nie wolno nam ugasić, lecz który trzeba wzniecać, aby świat się nie oziębił lub nie skostniał. Należy stawiać sobie dalekosiężne cele i w ten sposób pozostawiać miejsce na nadzieję i marzenia. Należy otwierać na oścież serca, gdyż we własnej tęsknocie znajdujemy prawdziwą ojczyznę, trzeba szukać przystani, lecz nie zadowalać się tym, co już udało się osiągnąć. Anzelm Grün radzi: Nie pozwól zniszczyć swoich marzeń, szukaj miejsc, w których będziesz mógł istnieć i stawać się tym, kim jesteś. Żyj w odpowiednich warunkach. Zejdź z torów przyzwyczajeń i wejdź na właściwą ścieżkę. Zbadaj dobrze swoją tęsknotę i utrzymuj ją przy innego nie nazywamy duchowością. Anthony de Mello, do którego Anzelm Grün chętnie się odwołuje, powiedział kiedyś: „Aby odnieść sukces w przygodzie, zwanej duchowością, należy czerpać z życia tak dużo, jak to tylko możliwe. Wielu ludzi zadowala się takimi błahostkami jak bogactwo, sława, wygoda i prestiż społeczny”. Są to cele o wiele za małe w porównaniu z tym, co naprawdę leży w naszych więc, czy tęsknota jest stacją końcową? Nie – tęsknota jest początkiem wszelkiej sztuki życia. Co więcej: tęsknota jest początkiem Język duszyEmocja pełna siłyNiemieckiego słowa „tęsknota” (Sehensucht) nie da się przetłumaczyć na inne języki. Również słowo greckie, z którego wywodzi się termin niemiecki, nie posiada tej pełni znaczeniowej, która istnieje w języku niemieckim. Greckie słowo epithymía oznacza właściwie pragnienie. Wywodzi się ono od słowa thymós, odnoszącego się do zjawisk ze sfery emocjonalnej. Thymós oznaczało pierwotnie powietrze, burzę, to, co poruszane i poruszające, siły życiowe. Pierwotnie więc greckie słowo odnosiło się do podniecenia, gwałtownego pragnienia wynikającego z ludzkiej witalności. Używa go nawet św. Łukasz, kiedy mówi o Jezusie: „Epithymia epethýmesa – gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami” (Łk 22,15). Jezus ma na myśli nie tylko tęsknotę ducha, lecz całej osoby; tęsknotę pełną mocy i poruszeń serca. Filozofia grecka często nadawała temu słowu odcień negatywny, odnosząc je do pożądania cielesnego, będącego w sprzeczności z duchem. Również w Biblii słowo to jest najczęściej używane w negatywnym kontekście jako coś grzesznego, przeciwnego słowo desiderium oznaczało pierwotnie „pragnienie, pożądanie” i miało z pewnością wiele wspólnego ze słowem sidus – „gwiazda”. Pisarze łacińscy mówią o ogniu tęsknoty lub o palącej tęsknocie za czymś, czego nie posiadamy. Gwiazdy możemy tylko oglądać, lecz nie jesteśmy w stanie ich stoicka często utożsamiała pożądanie z desiderium carnis, czyli pożądaniem cielesnym. Jednak u św. Augustyna słowo to odzyskuje znowu swoje pierwotne znaczenie odnoszące się do tęsknoty w szerszym aspekcie. Św. Augustyn mówi, że każde ludzkie pragnienie i pożądanie wykracza ostatecznie poza granice tego świata. Św. Tomasz z Akwinu uchwycił to wyobrażenie św. Augustyna i stworzył doktrynę o desiderium naturale. Człowiek posiada wrodzoną tęsknotę za oglądaniem Boga, za zjednoczeniem się z Nim i może zrealizować swoje człowieczeństwo tylko wówczas, kiedy połączy się z słowo „tęsknota” podpowiada nam jeszcze coś innego. Składa się ono z dwóch wyrazów: „ścięgno” i „nałóg”. Przypomina to ścięgno człowieka gotującego się do skoku lub napiętą cięciwę łuku, zanim zostanie wypuszczona strzała. Tęsknota wiąże się więc z wewnętrznym stanem napięcia. Człowiek czeka z całą energią na skok, aby dosięgnąć tego, do czego zmierza jego tęsknota lub na strzał, który trafia do Dudena (redaktora słownika języka niemieckiego) słowo „tęsknić” jest używane tylko na obszarach niemieckojęzycznych. Duden nie łączy tego słowa z „cięciwą”, lecz ze słowem „senen – martwić się, pragnąć miłości”. Brzmi w nim bolesna nuta, przypominająca niespełnioną miłość. Zakochany tęskni za ukochaną, aby się upewnić co do jej miłości. Tęsknota może sprawiać też ból. Zakochany kieruje całą swoją uwagę na kochanego człowieka i czeka, aby ten odwzajemnił jego miłość. Ma wrażenie, że umarłby, gdyby jego miłość była „nałóg” nie wywodzi się od „szukać”, lecz od „być schorowanym, chorym”. Nałóg oznacza więc chorobliwe pragnienie bądź uzależnienie. Tęsknota zaś nie jest uzależnieniem od takiego produktu jak alkohol bądź narkotyki, czy też od prestiżu bądź sławy. Tęsknota jest skierowana na coś zupełnie innego: na ojczyznę, poczucie bezpieczeństwa, szczęście, miłość, piękno, spełnienie. Zmierza ona do doskonałości. Ale podobnie jak człowiek czuje się czasami chory z miłości, tak samo jego tęsknota za wiecznością staje się tak silna, że nie znajduje on już upodobania w codzienności i wówczas czuje się chory z tych dwóch członów spowodowało, że w ostatnim stuleciu słowo „tęsknota” było wykpiwane. Kojarzono z nim bowiem coś chorobliwego. Ludzie oddają się tęsknocie za tym, co nie może się spełnić, zamiast stawiać czoła konkretnym wyzwaniom romantyzmu cechowała pełnia tęsknoty. Eichendorff i Novalis są głosicielami romantycznej tęsknoty. Dla nich i dla epoki, w której żyli, tęsknota była uczuciem całkowicie pozytywnym, wartościowym i autentycznym. Jednak po tym, jak sfałszowano jej obraz, przedstawiając ją jako ucieczkę od rzeczywistości, przez długi czas unikano używania tego słowa. Znikło ono ze słownika pozytywnych emocji. Dopiero w naszej epoce odzyskało swe pierwotne czuje, że jego życie bez tęsknoty byłoby nudne i straciłoby napięcie, otwartość na tajemnicę, głębię i żywotność. Żyjemy bowiem w ciągłym napięciu pomiędzy siłami, które tkwią w „cięciwie” i chorobliwej ociężałości nałogu. Człowiek staje się chory, jeśli ożywiony jest tylko jeden biegun – spokój lub napięcie. Człowiek, który szuka jedynie spokoju, łatwo zatapia się w wygodnictwie. Ten zaś, kto koncentruje się tylko na swojej cięciwie, na swoich własnych siłach, podejmuje nadmierny wysiłek i wówczas cięciwa pęka. Ten, kto się uzależnia, traci napięcia musi skończyć się napiętą, a jednocześnie pełną spokoju postawą tęsknoty. Nałóg zaś musi się przekształcić w dynamikę i siłę tęsknoty. Tylko wówczas można go wiele dających się dziś zaobserwować nałogów jest wyrazem wypartych tęsknot. Dlatego najwyższy czas stawić czoła własnej tęsknocie, co jest oznaką poczucia rzeczywistości. Tylko wówczas, kiedy staniemy z nią twarzą w twarz, uznamy ją i pozwolimy, aby stała się częścią naszego życia, wyzwolimy się od nałogów, które nas nie trzyma nas na uwięzi, lecz otwiera nasze serca i pozwala swobodnie oddychać. Nadaje naszemu życiu jego ludzką Jacy jesteśmy. Jakimi być możemyCygan w foteluAnthony de Mello chętnie przytacza historie, wyjaśniające tajemnice naszej rzeczywistości. Jesteśmy zamknięci w klatce własnych przyzwyczajeń, niczym niedźwiedź krążący w jedną i w drugą stronę po sześciometrowym wybiegu. Gdy po kilku latach usuniemy pręty, niedźwiedź nadal będzie się poruszał w obrębie owych sześciu metrów, tak jakby wciąż pozostawał w klatce. Dla niego klatka nadal tam jest. Jego tęsknota obumarła wskutek długich lat innych krótkich opowiadaniach de Mello podejmuje również temat tęsknoty. Ukazuje, jak mała może się ona czasami stać po niekończącym się oczekiwaniu:„Po trzydziestu latach wspólnego oglądania telewizji mąż zwraca się do swojej żony:‘Zróbmy dziś wieczorem coś naprawdę ekscytującego!’Przed jej oczyma natychmiast pojawiają się wizje nocy spędzonej w mieście.‘Fantastycznie!’, mówi ona. ‘Co będziemy robić?’‘Moglibyśmy się zamienić fotelami’”.Dla mężczyzny cała tęsknota za czymś ekscytującym wyrażała się w zamianie foteli. Rzecz jasna nie znał on większych tęsknot, żadnych dalekosiężnych pragnień. Trzydzieści lat oglądania telewizji sprawiło, że jego tęsknoty stały się tak niewymagające, iż mimowolnie budzi to w nas czy tak nie jest? Do jak małej miary wielu ludzi zredukowało dziś swoje tęsknoty!Śmieszność wynika z napięcia pomiędzy ideałami a rzeczywistością. Jej iskry sypią się gęsto, kiedy świat – taki, jaki mógłby być, zderza się z rzeczywistością – taką, jaka ona historię – również z życia wziętą – de Mello zatytułował „Cygan”:„W małym pogranicznym miasteczku już od 50 lat w tym samym domu żyje pewien stary człowiek. Pewnego dnia, ku zdumieniu osób ze swego otoczenia, przeprowadza się do sąsiedniego budynku. Reporterzy lokalnej gazety pojawiają się u niego, aby zapytać o powód przeprowadzki. Ten, zadowolony, odpowiada im z uśmiechem: ‘Widocznie mam w sobie coś z cygana’”.Komentarze wydają się zbyteczne. To po prostu „siedzi” w czło- wieku. W ten sposób de Mello celnie opisuje nasze tęsknoty, małe i skurczone wskutek naszego siebie mniejszymi niż wiele gwiazda„Utracona gwiazda” autorstwa Ernsta Wiecherta była po wojnie bardzo popularną historią. Książka opowiada o młodym niemieckim żołnierzu, powracającym do domu z niewoli rosyjskiej, szczęśliwym, że w końcu znalazł się u siebie. Jednak po kilku tygodniach mężczyzna stwierdza, że tak naprawdę nie czuje się tu jak we własnym domu. Rozmawia o tym ze swoją babcią i wspólnie uznają, że w ich mieszkaniu zgasła gwiazda. Pod ich dachem nie mieszka już żadna tajemnica. Żyje się bardzo powierzchownie. Żołnierz snuje plany, buduje, poprawia, troszczy się o to, aby wszystko jakoś funkcjonowało, podejmuje różne zadania, a tym samym ogranicza swoje życie. Tymczasem to, co właściwe, przepadło. Życie nie posiada już żadnego kierunku ani głębi. Zgasła bowiem gwiazda gdzie z naszych serc spadnie gwiazda tęsknoty, nie poczujemy się jak u siebie w domu. Można być u siebie tylko tam, gdzie mieszka tajemnica. I nie chodzi tutaj o jakiś odległy cel, o skoncentrowanie się na czymś obcym bądź na osiągnięciu, do którego dążymy i które sprawi, że zdobędziemy znaczenie w oczach innych ludzi. W nas samych jest takie miejsce, w którym mieszka tajemnica. Jest to cisza, miejsce wolne od głośnych myśli, determinujących naszą osobę, wolne od oczekiwań i pragnień ludzi z naszego otoczenia. Jest ono wolne od dręczących wyrzutów, jakie sobie czynimy, od deprecjonowania bądź obwiniania siebie. W tym miejscu, w którym mieszka sam Bóg, jesteśmy wolni od władzy człowieka. Tu nikt nie może nas zranić, tu jesteśmy cali i zdrowi, tu jesteśmy sobą. Tam, gdzie mieszka tajemnica, możemy czuć się jak u siebie w pozostający w zgodzie z sobą, wszędzie doświadcza ojczyzny. Wokół jego osoby ojczyzna tworzy się sama. Kiedy w ciszy spotykamy siebie, własne problemy, braki, niezrealizowane oczekiwania czy kompleksy, musimy się jakoś od nich uwolnić. Nikt nie jest w stanie znieść konfrontacji jedynie z samym sobą. Dlatego jest zrozumiałe, że niektórzy uciekają przed prawdą o sobie. Jednak jeśli wiem, że pośród tych wypartych treści i zranień mieszka we mnie sam Bóg, wówczas mogę wszystko znieść i odkrywam w sobie takie miejsce, w którym poczuję się jak u siebie, ponieważ żyje we mnie też mogę brać miarę z w studniPewne mongolskie przysłowie mówi: „Żaba żyjąca w studni ocenia rozmiar nieba według krawędzi studni”. Mongołowie to naród zakochany w bezkresach stepów. Z historii znana jest ich ruchliwość i pragnienie swobody. Te cechy do dziś charakteryzują plemiona koczownicze. Powyższe przysłowie ukazuje wyraźnie ich mądrość wobec panoszącej się duchowej jesteśmy podobni do żaby, która ocenia rozmiar nieba po brzegach studni. Dostrzegamy jedynie to, co znajduje się na pierwszym planie. Żaba pływa w wodzie i tylko od czasu do czasu spogląda w górę. Podobnie i my pływamy pośród wielu zadań naszej codzienności. Od czasu do czasu podnosimy wzrok i spoglądamy w niebo, lecz nie dostrzegamy jego bezkresu. Tylko ci, którzy noszą w sobie tęsknotę za nieskończonością, potrafią dostrzegać bezkres nieba. I w tym leży paradoks: tylko ludzie spoglądający w głąb własnego wnętrza potrafią właściwie patrzeć na zewnątrz, tylko ci, którzy noszą w sobie tęsknotę za światem, wykraczającym poza widzialną rzeczywistość, mają wyczucie tego świata. Dla nich nie jest on wszystkim. Tęsknota koryguje to, co dostrzegają, i w ten sposób wszystko nabiera właściwiej życia„Niektórzy żyją tak rutynowo, że z trudnością przychodzi im uwierzyć, że żyją po raz pierwszy”. Polski pisarz, Stanisław Jerzy Lec, jeden z najbardziej ciętych krytyków naszych czasów, starał się w ten sposób coś unaocznić. Lec nie ma tutaj na myśli reinkarnacji, lecz wrażenie, jakie czynią na nim w codziennym życiu pewnego rodzaju ludzie. Dla nich żadna rzecz nie posiada posmaku tajemnicy bądź uroku niepowtarzalności. Są młodzi, potem znajdują się w kwiecie wieku, dojrzewają i starzeją się. Zawsze jednak żyją tak, jakby doświadczyli tego już tysiące razy. Nie mają wyczucia „nowości” i niepowtarzalności tego, co przynosi ze sobą następny dzień i co kryje w sobie każda faza życia. Zachowują się tak, jakby już wszystko wiedzieli, a tak naprawdę nie wiedzą niczego. Słowo „wiedza” pochodzi od vidi (widziałem). Ludzie, o których pisze Lec, nie dostrzegają niczego. Wegetują niczym ślepcy. Ich życie upływa jak w teatrze kukiełkowym. Nie żyją własnym życiem, lecz są ożywiani. Są sterowani z zewnątrz i bez cienia fantazji wykonują wciąż te same ruchy. Nie mają żadnych marzeń, które tchnęłyby życie w ich chodzi właśnie o to, żebyśmy uświadomili sobie swoją niepowtarzalność, przerwali powtarzającą się rutynę i postrzegali życie jako coś jedynego w swoim rodzaju. Abyśmy czuli, co ono oznacza: „Oddycham, więc jestem. Jestem tutaj. Odczuwam smak życia każdego dnia na nowo. Żaden dzień nie jest podobny do drugiego”.Każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny. Bóg ma swój własny obraz każdego człowieka, obraz, który staje się rzeczywistością wyłącznie poprzez tego właśnie człowieka. Naszym zadaniem jest uczynić widocznym ten pierwotny obraz przez swoje i niepokójPodczas wykładu na temat psychologii pierwszych mnichów, kiedy wyjaśniałem, co rozumieli pod pojęciem acedii – którą można przetłumaczyć jako nudę lub przesyt – jedna z kobiet stwierdziła, że moje słowa mogłoby się dokładnie odnosić do jej męża. Opisała mi jego zachowanie. Kiedy jest mgliście, trudno z nim wytrzymać. Chodzi po pokoju tam i z powrotem. Kiedy ona jest w kuchni, on czyta gazetę, lecz nie jest w stanie długo tego wytrzymać. Wstaje, znowu siada, popychany przez ciągły niepokój. Lecz w ostateczności nie robi niczego. Kiedy ona go prosi, aby naprawił klamkę w domu, to już jest dla niego o wiele za dużo. Ciągle ma w stosunku do niej jakieś życzenia i dekoncentruje ją w pracy. Klnie na pogodę, na Kościół, polityków, radę gminy i na sąsiadów. Wszyscy są przeciwko niemu i on ma wstręt do wszystkich i wszystkiego, ale sam nie wie, czego chce. Ma wszystkiego dość i jest słowo „rozdrażniać” oznacza w języku potocznym: „powodować nudę” i wywodzi się od starszego rdzenia, oznaczającego „zmęczyć, być uciążliwym”. Człowiek, który się nudzi, jest ciągle zmęczony i wszystko przychodzi mu z co patriarchowie nazywają acedią, jest czymś więcej niż samą nudą. Jest to brak chęci, ociężałość, niezadowolenie, przesyt, niezdolność do życia chwilą. Acedia to skutek frustracji z powodu pożądania; mieszanka smutku i urazy. Według Ewagriusza jest to najbardziej niebezpieczny demon, który nie tylko prowadzi walkę w poszczególnych częściach duszy, lecz w całości ją grecki mnich, którego można nazwać psychologiem wśród pierwszych mnichów, nazywa acedię demonem czasu obiadowego, pojawia się on bowiem w południe. O godzinie 15-tej podawany jest obiad. W czasie największego upału, przed obiadem, życie jest szczególnie uciążliwe. Mnich odczuwa głód i nie może go znieść, dlatego ciągle wypatruje, czy nie nadeszła już pora czasu obiadowego jest również symbolem kryzysu życia dojrzałego. W tym okresie wielu ludzi stwierdza, że nie mogą już ze sobą wytrzymać. Czują się wewnętrznie rozdarci i niespokojni. W tym rozdarciu nie mogą wytrzymać ani ze sobą, ani z innymi. Z jednej strony tęsknią za człowiekiem, aby nie czuć samotności, lecz kiedy już ktoś się pojawi, zaczyna im działać na nerwy. Wówczas stwierdzają, że miłość między ludźmi nie istnieje, że nie ma nikogo, kto miałby dla nich pierwszych mnichów radzenie sobie z emocjami i namiętnościami było głównym tematem życia duchowego. Smutne doświadczenie nudy, ołowiane poczucie przesytu, ciężar ograniczenia się do własnej osoby jest niczym w porównaniu z tym, co pojawia się w cza- sach współczesnych. Należy jednak do pokus, z którymi istota ludzka musi się zmagać aż do rozmowach ludzie ciągle skarżą się, że czują się samotni, że nie mają nikogo, kto by ich przytulił, z kim mogliby porozmawiać o swoich sprawach. W tych skargach słyszę pragnienie bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Próbuję wówczas poruszać temat tęsknoty i pytam, co sobie obiecują po bliskości drugiego człowieka. Wówczas słyszę słowa: „Chciałbym/chciałabym mieć kogoś, kto po prostu byłby przy mnie, kto by ze mną wytrzymywał, służył mi pomocą, jeśliby mi się nie wiodło, kto by mnie rozumiał, nie oceniał, kogo nie musiałbym/musiałabym się bać. Tęsknię za kimś, kto by mnie czule głaskał, komu mógłbym/mogłabym swobodnie powiedzieć, co się ze mną dzieje”. Najczęściej pytam tych ludzi: „A sam/sama potrafisz być blisko siebie, być czuły/czuła dla siebie, brać siebie takim, jaki/jaka jesteś, nie oceniając się ani nie potępiając? Potrafisz dać poczucie bezpieczeństwa małemu zranionemu dziecku, które w tobie siedzi?” Wtedy odkrywam, że ludzie oczekują od innych tego, co najpierw mogliby dać sami sobie. Im bardziej człowiek nie potrafi być blisko siebie, tym większa jest w nim tęsknota za bliskością i poczuciem bezpieczeństwa. Człowiek nie potrafi sam zaspokoić tej tęsknoty, lecz potrzebuje drugiego człowieka, który pomógłby mu poczuć się bezpiecznie. Człowiek potrzebuje zbawczej i pełnej miłości bliskości Boga, dzięki której czuje się pewnie. Jednak jeśli oczekuje tej opiekuńczej bliskości tylko i wyłącznie ze strony innych ludzi i Boga, nie doświadczy jej musi się nauczyć podstawowej rzeczy: należy być blisko siebie, wytrzymywać ze sobą i czule się ze sobą obchodzić, aby cieszyć się bliskością i poczuciem bezpieczeństwa, których doświadczamy ze strony innych ludzi i Boga. Tęsknota za bezpieczeństwem nie powinna czynić nas biernymi, przeciwnie – ma nas wprawiać w ruch, abyśmy zbliżali się do samych siebie i otwierali na ludzi z naszego otoczenia. Jeśli się do nich zbliżymy, wówczas doświadczymy ich bliskości. Jeśli zaś czujemy się pozostawieni samym sobie i siedzimy nadąsani w kąciku samotności, wtedy nikt nie znajdzie się blisko nieszczęście
Literatura piękna, popularna i faktu > Poezja > Poezja polska oszczędź 17 % Opis Dostawa i płatność Opinie Opis Dostawa i płatność DOSTAWA Zamów do godziny 10:00, a Twoje zamówienie wyślemy najpóźniej w kolejnym dniu roboczym. W przypadku książki nowej termin ten może się wydłużyć o 2 dni robocze. FORMY DOSTAWY Paczkomat InPost 14,99 zł Kurier24 InPost 13,99 zł Kurier za pobraniem 23,99 zł Orlen Paczka 10,99 zł Kurier48 Poczta Polska odbiór w punkcie 10,28 zł Kurier48 Poczta Polska 10,66 zł Odbiór osobisty Lubień 0,00 zł Darmowa dostawa przy zamówieniu od 200 zł. FORMY PŁATNOŚCI online – szybkie transfery online - PayPal (należy wpisać e-mail odbiorcy: [email protected]) przelew tradycyjny płatność przy odbiorze gotówką lub kartą Opinie Nie dodano jeszcze żadnej opinii. Musisz być zalogowanym użytkownikiem, aby dodawać opinie o produktach. ZALOGUJ SIĘ -17% Uwagi: Obwoluta/Oprawa: wytarta Brzegi stron: zakurzone, zabrudzone Kartki: pożółkłe TIN: T03200125 Rok wydania: 1994 Rodzaj okładki: Miękka 14,00 zł 11,66 zł Inne tego autora Inne tego wydawnictwa Sklep wykorzystuje pliki cookies. Umożliwiają one sprawne działanie strony, narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności i Polityce cookies. Ustawienia cookies możesz zmienić w preferencjach swojej przeglądarki internetowej.
obrazki o miłości i tęsknocie